Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 października 2015

W poszukiwaniu pysznych miejsc - Kraków

Korzystając z przepięknej pogody, podbiliśmy Kraków :) Jesień tego roku nas rozpieszcza! To fakt :) Dość często bywamy w Krakowie ale mogę stwierdzić, że pomimo tych tłumów, lubię to miasto. Przy takiej pogodzie nic nie przeszkadza ;) Ale tym razem zamiast spacerować po rynku (byliśmy, ale chwilę), wybraliśmy bardziej "zielone" miejsce, a mianowicie Ogród botaniczny :) Jeszcze mało jesienny, ale piękny :) Wróciły wspomnienia sprzed ponad 7 lat, kiedy tydzień po ślubie ja i mój husband "strzelaliśmy" sobie właśnie w tym miejscu fotki. WRRRRÓĆ fotki nam "strzelał" fotograf ;) ;) ;)




W trakcie spaceru zaczęło burczeć w brzuszku ;) Tak więc nadszedł czas na odwiedzenie nowych miejsc, jeszcze nie sprawdzonych przez nas, ale polecanych przez internautów :)
Domowa kuchnia serwowana na ul. Straszewskiego 28, czyli "Smakołyki". Bardzo fajnie zaaranżowane miejsce, co ważne z kącikiem dla dzieci. Kącik wprawdzie nie był jakiś mega duży, ale był i to już jest plus :)


Wraz z moimi "towarzyszami" wycieczki wybraliśmy danie dnia, które składa się z zupy, drugiego dania i kompotu :) Dzisiaj podawany był rosół, ziemniaki, surówka i devolay, a jako popitka kompot chyba z rabarbaru ;) ale baaaardzo dobry!!!
Co ważne mogłam sobie zmienić zupę, ponieważ nie kocham rosołu (zjem wszystko, ale jak mam wybór to chętnie z niego korzystam ;) ) mogłam wziąć pomidorową.
Rosół zdaniem mojego taty i husband`a rewelacja :) Ja również mogę polecić z całego serca pomidorową, była lekko pikantna, a ryż al dente, gdzie zazwyczaj jest rozgotowany.
Drugie danie, nieco mnie rozczarowało, nie znalazłam masła w moim devolay (wyparował), a ziemniaki też nie podbiły mojego serca, natomiast surówka z czerwonej kapusty bardzo smaczna. Kompot jak wspomniałam wcześniej rewelka!!! Tymcio mój wybrał naleśniki z serem (11 zł) i był zadowolony z nich :) 
W trakcie oczekiwania na dania mieliśmy okazję usłyszeć grę na fortepianie ot taka niespodzianka :O
Ostatecznie mimo mojego "ale" do drugiego dania miejsce "Smakołyki" mogę polecić. Cena za danie dnia 16 zł, a to nie jest wygórowana cena jak na obiad w Krakowie.



































Przelot przez rynek i ...


... i czas na deser :) A deser skonsumowany w pijalni kawy i czekolady Choco Cafe na ul. Wiślnej 8, bardzo blisko rynku :) Wybraliśmy:
Choco FIT - świeże owoce, 3 gałki lodów (masakrycznie pysznych!), jogurt i mussli owocowe. Cena 14 zł.










Gorąca czekolada z piankami marshmallows. Cena 11,50 zł.


Mus brzoskwiniowy z lodami waniliowymi - cena 11,00 zł.


Bardzo przyjemne miejsce, gdzie można odpocząć, wyciszyć się i odpłynąć :) :) :)
UWAGA! Kącik dla dzieci wypasiony :P


Kończąc ten post, chciałam wszystkim polecić jeszcze jedno miejsce, już nie kulinarne, ale historyczne (mimo to nie nudne :P ). Kopiec Kościuszki. Widoki przepiękne!!! Wstępnie nie chciałam tam jechać, ale teraz nie żałuję :)



POZDRAWIAM(Y)!!!

niedziela, 21 grudnia 2014

Tradycyjnie rosół

Jak co niedziela, w śląskich domach, tradycyjnie unosi się zapach gotującego rosołu, modrej kapusty, klusek i dobrego mięsa (rolady? :D ). Ja jednak, przyznaje się bez bicia, że odeszłam od tych zwyczajów, po części z lenistwa, z wygody, ale również z tego względu, że początkowo mój mąż nie jadał mięsa, więc i wszystko co było robione "na mięsie" odeszło na bok. Obecnie wracamy do "normy", od jakiegoś czasu przekonany mąż konsumuje to co żona zrobi, również rosołek na swojskiej kurce ;)
Mój rosół był mega świąteczny, po pierwsze niedzielny (w końcu każda niedziela, to jak święto, wg katolickich i śląskich zwyczajów), po drugie ze swojskiej kury (dar od rodziców ;) ), po trzecie w końcu ROSÓŁ (z reguły były zupy warzywne, zupy krem, ale nie rosół, może też dlatego, że nie szalaję za tą zupą).


Mój rosół to połączenie takich oto składników:
- kura,
- marchewka (2 sztuki),
- pietruszka (2 sztuki), 
- seler (połowa),
- "opalona" cebula (1 sztuka),
- por (1 sztuka),
- kapusta włoska (ćwiartka),
- natka pietruszki (pęczek),
- lubczyk (2 łyżki),
- pieprz ziarnisty (1 łyżka),
- goździki (5 sztuk),
- liść laurowy (2 sztuki),
- ziele angielskie (4 ziarna),
- sól,
i niezbędna woda :)

Rosół przez cały czas gotowania "pyrkał". Nie doprowadzałam go do wrzenia. Z tego co mi przekazywano w domu rodzinnym rosół musi mieć swój czas, żeby wszystkie składniki oddały swój smak i zapach. Czas gotowania około 3 godziny. 

Do całości perfekcyjny był by makaron domowej roboty, ja aż tak idealna nie byłam, tym bardziej mój rosół ;) ... makaron był sklepowy, ale zdrowy, bo pełnoziarnisty :) ups kolejna zbrodnia! nie nitki :P oj ciężko jest mi utrzymywać tradycje :)























Na talerzu oczywiście musi znaleźć się marchewka i posiekana natka pietruszki :)

SMACZNEGO!

środa, 17 grudnia 2014

Amatorki szukają pysznych miejsc "Pierogarnia na Gliwickiej"

Co najmniej dwa razy w tygodniu bywam w Katowicach na Gliwickiej, gdzie namiętnie szlifuję pewien język obcy, który wciąż jest tylko obcy ;) Od razu przypomina mi się bardzo znany tekst z "Kochaj, albo rzuć" cyt. ot szlifierka sie znalazła...żeby od tego szlifowania pypcia na języku nie dostała. :P UWIELBIAM! :D
No, ale ok, nie o tym miało być ;) otóż na Gliwickiej, prawie jednaj z najdłuższych ulic w Katowicach znajduje się pierogarnia godna polecenia. Pierogi tradycyjne i takie o jakich jeszcze nigdy nie słyszeliście, a wszystkie świeże, ciepłe i NADZIANE :D


Można wybrać 6 sztuk pierogów lub 10, w zależności od apetytu, ale w momencie kiedy zamawia się jeszcze zupę, myślę, że 6 sztuk w zupełności wystarczy :) Propozycje farszów nie sposób zapamiętać i wymienić, jest ich mnóstwo, ale co mi utkwiło w pamięci to pierogi z krewetkami, z kaszanką (krupniokiem), z kaszą gryczaną i boczkiem...
Ostatnio wybrane pierogi były ze szpinakiem i czosnkiem...hmmm właśnie doszło do mnie, że strasznie dużo szpinaku zajadam ;)


Zapłaciłam za pierogi jedyne 9 zł. 
Naprawdę za tak dobre pierogi, nie jest to wcale wygórowana kwota.
Oprócz pierogów, miałam okazję spróbować zupy soczewicowej z pomidorami również w cenie 9 zł.


Dla mnie osobiście, nie tylko jedzenie się liczy, ale też wystrój wnętrza, a tam bardzo przypadł mi do gustu. Jest czysto, prosto (a prostota w końcu w modzie) i tak naturalnie ;)


Wychodząc z Pierogarni na Gliwickiej byłam zagrzana i happy, bo przecież głodny Polak to zły Polak, a ja byłam NAJEDZONA :D
POLECAM, POLECAM i jeszcze raz POLECAM :)

SMACZNEGO!