Niedzielny wieczór to moment, kiedy każdy kręci nosem bo wielkimi krokami zbliża się poniedziałek, czyli praca, koniec lenistwa, przyjemności, a czas na 5-dniową harówę :| Ja tym bardziej kręcę nosem, bo skończyły się ferie czyli nie jestem tylko po weekendzie, ale po 2-ch tygodniach lenistwa. Hmmm lenistwa, nie lenistwa, bo sporo się działo, ale w moim życiu znajdzie się także moment na jakąś podróż, wycieczkę, wyjazd. Tym razem z moją rodziną spędziłam weekend w Sandomierzu. Udało mi się odkryć dwa super miejsca, które właśnie w tym momencie chciałabym przybliżyć.
Na pierwszy strzał idzie Cafe Mała na ulicy Sokolnickiego 3 (bardzo niedaleko rynku, można powiedzieć, że na rynku ;) ). Jak sama nazwa wskazuje jest to niewielka kawiarenka, ale w niej same cuda <mniam>.
W celu rozgrzania się zamówiłam herbatę z cytrusami, cynamonem, imbirem w cenie 12 zł (chyba tyle, niestety paragon został wyrzucony, zanim się zorientowałam, że może mi być potrzebny :/ ). Herbata była naprawdę bogata w zimowe smaki :D
a do tego zupełne przeciwieństwo bo ... LODY :D ale lody podane z ciepłym sosem malinowym. Pychotki <omnomnom> tylko dlaczego tych pyszności było tak mało!!?? ;)
Tymek, mój 4-letni smakosz zażyczył sobie lody truskawkowe i waniliowe z owocami, pucharek w mig był pusty, co oznaczało, że smakowało :)
Klimat w kawiarence naprawdę bardzo przyjemny, żywe kolory i kącik dla dzieciaków :) co dla mnie ma ogromne znaczenie, ponieważ nie zawsze Tymek ma ochotę z nami siedzieć przy stoliku :)
Nie ukrywam, że zerkałam też na inne stoliki i każdy oblizywał się, z ochotą jedli naleśniki, czy pili owocowe smoothie :) POLECAM! Całe Mała można znaleźć na FB.
Kolejnym miejscem którym zachwyciłam się właśnie dziś to Bistro Podwale, które swoim wyglądem, kształtem na zewnątrz przypominał mi dom Hobbitów ;) Kto ciekawy zapraszam na ich profil na FB lub na www.bistropodwale.pl jest galeria ze zdjęciami :) Pierwsze co przykuło naszą uwagę (moją, męża i Tymka też ;) ) był nowoczesny wystrój z rzucającym się w oczy kącikiem dla dzieci!!! - bardzo ważny szczegół, zwłaszcza dla pociechy ;) Od razu poczuliśmy się dobrze, a zasiadając na wygodnych fotelach mogliśmy zrelaksować się na maxa!
Zamówienie było na słodko, chociaż słyszałam (podglądam i podsłuchuję oj nie dobra ja :P ), że mają bardzo dobre jedzenie, np. krem z pieczonych buraków i jabłek lub grillowana pierś z kurczaka w sosie cydrowym z pieczonym jabłkiem :D, ale nie zamawialiśmy nic obiadowego bo obiad czekał na nas u cioci. Tak więc zażyczyliśmy sobie kawkę Americana, herbatę cynamonową z cytrusami, imbirem, miodem i Bóg jeden wie z czym jeszcze, dla Tymka sok z jabłek sandomierskich ;) creme brulee (8,00 zł) i torcik czekoladowo miętowy (8,00 zł).
Wszystko było doskonałe!!!
POLECAM Wam również to miejsce, no i oczywiście polecam Wam Sandomierz :) niewielkie, ale urokliwe miasto :) Ja jeszcze tam wrócę... My jeszcze tam wrócimy! :D :) :) :)
Ps. Odnośnie wcześniejszego posta nie samą dietą i ćwiczeniami żyje człowiek ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bistro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bistro. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 lutego 2015
środa, 17 grudnia 2014
Amatorki szukają pysznych miejsc "Pierogarnia na Gliwickiej"
Co najmniej dwa razy w tygodniu bywam w Katowicach na Gliwickiej, gdzie namiętnie szlifuję pewien język obcy, który wciąż jest tylko obcy ;) Od razu przypomina mi się bardzo znany tekst z "Kochaj, albo rzuć" cyt. ot szlifierka sie znalazła...żeby od tego szlifowania pypcia na języku nie dostała. :P UWIELBIAM! :D
No, ale ok, nie o tym miało być ;) otóż na Gliwickiej, prawie jednaj z najdłuższych ulic w Katowicach znajduje się pierogarnia godna polecenia. Pierogi tradycyjne i takie o jakich jeszcze nigdy nie słyszeliście, a wszystkie świeże, ciepłe i NADZIANE :D
Można wybrać 6 sztuk pierogów lub 10, w zależności od apetytu, ale w momencie kiedy zamawia się jeszcze zupę, myślę, że 6 sztuk w zupełności wystarczy :) Propozycje farszów nie sposób zapamiętać i wymienić, jest ich mnóstwo, ale co mi utkwiło w pamięci to pierogi z krewetkami, z kaszanką (krupniokiem), z kaszą gryczaną i boczkiem...
Ostatnio wybrane pierogi były ze szpinakiem i czosnkiem...hmmm właśnie doszło do mnie, że strasznie dużo szpinaku zajadam ;)
Zapłaciłam za pierogi jedyne 9 zł.
Naprawdę za tak dobre pierogi, nie jest to wcale wygórowana kwota.
Oprócz pierogów, miałam okazję spróbować zupy soczewicowej z pomidorami również w cenie 9 zł.
Dla mnie osobiście, nie tylko jedzenie się liczy, ale też wystrój
wnętrza, a tam bardzo przypadł mi do gustu. Jest czysto, prosto (a
prostota w końcu w modzie) i tak naturalnie ;)
Wychodząc z Pierogarni na Gliwickiej byłam zagrzana i happy, bo przecież głodny Polak to zły Polak, a ja byłam NAJEDZONA :D
POLECAM, POLECAM i jeszcze raz POLECAM :)
POLECAM, POLECAM i jeszcze raz POLECAM :)
SMACZNEGO!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



